Jak producent się śpieszy, to się serwisant cieszy – wpadki gigantów

Podobno nie myli się ten, kto nic nie robi. Szkoda tylko, że za błędy producentów płacą konsumenci. Widzisz reklamę, napalasz się na produkt, biegniesz do sklepu, kupujesz i chcesz z niego korzystać długo i szczęśliwie? Hola, hola! Nie tak prędko. Poniższe incydenty, pokazują, że nie ma producentów nieomylnych, a wiara w markę to spory błąd.

RROD – Red Ring Of Death (Microsoft)

Znacie zjawisko Blue Screenów z Windowsa? Świetnie! Xbox też miał podobną niespodziankę dla graczy. Wyobraźcie sobie, że kupujecie konsolę i nagle zamiast kojących wzrok zielonych diod zapalają się czerwone. „Serwisant Mode: ON!” Wyłączasz i włączasz ponownie, ale to nic nie daje, problem jak był tak jest. „Halo Microsoft, help!” Niestety problem nie był na tyle trywialny, aby rozwiązać go zdalnie bez wizyty w serwisie. Okazało się, że Xbox 360 był po prostu źle zaprojektowany i miał skłonności do przegrzewania, w wyniku czego puszczały luty. Koniec końców, konsole były naprawiane w ramach gwarancji, a na usterki spowodowane RRODem firma Billa Gatesa dorzuciła dodatkowy rok bezpłatnych napraw.

Uchwyt śmierci (Apple)

Podobno najprostrze rzeczy jest najłatwiej spartolić. Zadajmy więc sobie najbardziej podstawowe pytanie: „Po co ludziom telefony?” Oczywiście, że do dzwonienia! I tu właśnie wyłożyła się ekipa Steve’a Jobsa. Chwytając iPhone’a 4 za dolną połowę bryły, nasza dłoń tłumiła sygnał sieci, w skutek czego połączenie telefoniczne zostawało zrywane lub było niemożliwe do wykonania. Problem ewidentnie był spowodowany położeniem anten odbierających sygnał.  Tutaj korporacja stanęła na wysokości zadania i zwróciła gotówkę wszystkim klientom… Żart! Lekiem na całe zło okazał się silikonowy bumper, który Apple rozdawało za darmo swoim wyznawcom. Wszystko działało jak należy, ale czy serio ktoś chciałby pakować pięknie wykonany smartfon z alumunium i szkła (przypominam, jest to rok 2010!) w gumowe coś, co psuło doświadczenie korzystania ze sprzętu premium?

Wybuchające baterie w Note 7 (Samsung)

BOOM! Seria Galaxy Note wraca do Polski po dwóch latach niebytu. Nowy rysik, super ekran. Pochlebne recenzje i emocje sięgające zenitu. Od dnia premiery dzień po dniu miały miejsce kolejene przypadki samozapłonu flagowca Samsunga. Na początku firma to ignorowała, ale gdy problem okazał się powszechny podjęto decyzję o zakazie sprzedaży tego modelu. Część linii lotniczych nie wpuszczała pasażerów z Notem 7 na pokład samolotu. To jak zachował się Samsung w tej sytuacji powinno być przykładem jak ma zachować się producent, gdy wykryje istotną wadę. Pieniądze za preordery i zakupione sztuki zostały zwrócone i na rok seria Galaxy Note zniknęła z rynku. W póżniejszym teminie modele te wyposażone w mniejszą baterię trafiły na rynek koreański po nazwą Galaxy Note 7 FE (Fan Edition). Powodem problemów z akumulatorem były najprawdopodobniej zbyt ciasno upchane ogniwa, co prowadziło do zwarcia.

Wyginalny iPhone 6 Plus (Apple)

Wiadomo, że pierwsze kroki na nowym poletku są najtrudniejsze. Może właśnie dlatego Apple tak bardzo poległo przy projektowaniu swojego pierwszego modelu z ekranem 5,5 cala? Sprawa dotyczyła iPhonów 6 Plus, które potrafiły wyginać się na wysokości klawiszy głośności. Była to wada konstrukcyjna, która nie usztywniała obudowy w jednym z bardziej narażonych miejsc na uszkodzenie. Problem najczęściej dotyczył użytkowniczek noszących telefon w tylnich kieszeniach spodni. Jestem ciekaw czy ktoś się nabrał na fake news, ponieważ gdy tylko sprawa ujrzała światło dzienne, internet zalały informacje, że iPhone 6 Plus staje się wyginalny po aktualizacji do najnowszej wersji iOS. Taki ficzer.

Czerwone ekrany w Galaxy S8 (Samsung)

Problem dość powszechnie znany od roku. Konsumenci kupujący S8 i S8+ mieli niemałe zdziwko, gdy ich ekrany nie okazały się śnieżnobiałe (lub lekko żółte jak to bywa w AMOLEDach), a były różowe. Fala hejtu na Samsunga, masa zwrotów. Sprzedawcy nie mieli łatwego życia otwierając po kilka modeli przed kupującym aby ten mógł wybrać ekran idealny. Spora liczba osób liczyła na podobny gest jak w przypadku wspomnianych problemów z akumulatorem w Nocie 7, jednak Samsung stwierdził, że to cecha produktu i załatwi to software’owo. Użytkownikom ósmej generacji „esek” pozwolono na ręczną kalibrację balansu bieli aby zniwelować czerwień na ekranie. Problem faktycznie został rozwiązny, pytanie tylko czy nie wróci w przyszłości ze zdwojoną siłą akurat miesiąc po gwarancji?

Jak się bronić przed kupieniem bubla?

W tym przypadku mam tylko jedną radę: nie kupować sprzętu na premierę. W różnych dziedzinach życia istnieje aspekt „choroby wieku dziecięcego”. Niektórych rzeczy nie da się przewidzieć przed premierą i większość wpadek wychodzi zaraz po wprowadzeniu produktu na rynek. W dobie powszechnego dostępu do internetu najmniejsze niedociągnięcie jest od razu opisywane w recenzjach. Warto wiec dać na wstrzymanie tydzień lub dwa i kupić ulubiony sprzęt, który będzie obarczony mniejszym ryzykiem awarii.